
To oni nadali naszemu światu myślący wyraz twarzy. Wielcy myśliciele. Zadali pytanie: dlaczego. Następni pytali o to samo. Zawsze tak naprawdę pytali: dlaczego. Tylko odpowiedzi bywały różne. To ze względu na te odpowiedzi mówi się o ich wielkości. Znaleźć swoją własną odpowiedź - przekonującą i pociągającą. Na tej odpowiedzi zbudować cały system filozoficzny. Kolejne przyczyny istnienia świata, bycia człowiekiem, źródła Dobra, Prawdy i Piękna. I choć różnią się od siebie te odpowiedzi niekiedy diametralnie, to i tak przybliżają nas ku idealnej prawdzie. Nieosiągalnej tu za życia, ale czy to oznacza, że nie warto próbować? Tylu przed nami na nowo zadało sobie to pytanie: dlaczego. Oto niektórzy z nich:
Pierwszy filozof w pełnym tego słowa znaczeniu. Tak umiłował mądrość, że dla niej oddał życie. Nie ugiął się, nie porzucił swoich ideałów, nie wyrzekł się swych poglądów. I to szokujące stwierdzenie zacytowane wyżej. Bodajże największy myśliciel, a ma odwagę przyznać, że nic nie wie. To tylko świadczy o jego wielkości, ale też o specyfice ludzkiej wiedzy. W miarę poszerzania obszaru znajomości rzeczy, człowiek zdaje sobie sprawę, że ta wiedza z coraz większą niewiedzą się styka. I jeszcze jedna rzecz, którą warto w związku z Sokratesem zapamiętać: filozof ten nie pozostawił po sobie żadnych własnych pism. Wszystko, co o nim wiemy, to przede wszystkim dzięki Dialogom Platona.
Pierwszy i jeden z najważniejszych uczniów Sokratesa. Od swojego Mistrza przejął, można powiedzieć dualistyczne spojrzenie na świat i je twórczo rozwinął. Ten świat, na którym żyjemy, to tylko dość nieudolne i ograniczone odbicie świata idealnego. Wszystko na tym świecie, to tylko cienie ideałów. A my żyjemy w ułudzie i zaledwie przeczuwamy Prawdę. Właściwy świat, to świat ideałów, wzorców, odniesień dla nas wszystkich. Ale czy do osiągnięcia tu i teraz? Chyba raczej nie... Jednak nie zwalnia nas to z wysiłku dążenia do ideału. Myśmy kiedyś już tam byli. A właściwie nasza dusza. Kiedy jednak połączyła się z ciałem, to wszystko zapomniała. Naszym zadaniem jest przypomnieć to sobie - dokonać anamnezy, jak mówi Platon. Ideały są tuż tuż, ale to i tak daleko... Platon to autor kilkudziesięciu Dialogów, a także założyciel Akademii - szkoły, która przetrwała prawie 1000 lat.
Uczeń Platona. Ale tak genialny i twórczy, że wypracował swój system filozoficzny, założył szkołę: Liceum i był nauczycielem Aleksandra Wielkiego. Twórca logiki. Arystoteles to przykład empiryka, który opiera swe rozważania na doświadczeniu. On, w odróżnieniu od Platona, przyjrzał się głębiej temu światu i na nim oparł swe rozważania. Rozłożył wszystko na kategorie i zasady logiczne i dzięki temu opisał cały świat: materia i forma, substancja i ilość, stosunek i miejsce, czas i położenie. Zasada niesprzeczności i wnioskowanie dedukcyjne oraz indukcyjne. Podaje również cztery przyczyny wszystkiego: formalna - czyli na podstawie czego, celowa - w jakim celu, sprawcza - kto lub co, materialna - z czego. Nawet ludzką duszę wcisnął w karby kategorii. Dzięki Arystotelesowi świat stał się nam bliższy, dokładniej opisany, uporządkowany, w siatce kategorii i przyczyn. Arystoteles to autor bardzo wielu dzieł: Organon - o logice, Metafizyka, Etyka Nikomachejska i Eudemejska, Poetyka, Retoryka, Fizyka, a także wiele pism przyrodniczych.
Święty Augustyn to już zupełnie inna historia. To główny ideolog chrześcijaństwa, które powoli rośnie w siłę i będzie potrzebowało coraz silniejszych rozumowych argumentów na wytłumaczenie tego wszystkiego, co z chrześcijaństwem się dzieje. Dlaczego więc Augustyn po stronie filozofii? Ponieważ jest on wyraźnym przykładem (jak i jeszcze paru innych - choćby omawiany poniżej św. Tomasz) myślicieli, którzy opierając się, właściwie wyłącznie na rozumie dowodzili istnienia Boga. Przeprowadził szereg analiz, dociekań, myślowych doświadczeń, aby zbudować teologię. Jego koncepcją jest Państwo Boże (tak zresztą nazywa się jego główne dzieło), oparte na miłości Boga posuniętej aż do śmierci Chrystusa na krzyżu. Przeciwstawił to Państwo państwu ziemskiemu, które rządzi się egoizmem człowieka. Jego drugie ważne dzieło to Wyznania, w których dokonał wielu filozoficznych analiz.
Święty Tomasz to drugi, główny ideolog chrześcijaństwa. To już prawie tysiąc lat później po Augustynie. Potrzeba nowych analiz, dowodów i przemyśleń. Święty Tomasz twórczo skorzystał z dokonań Arystotelesa. Mówi się, że go ochrzcił. Szczególnie przydatne mu były: kategorie, przyczyny i zasady. Dopasował to wszystko do koncepcji Boga Stworzyciela. Zrobił ten jeden krok więcej, którego nie chciał zrobić Arystoteles. Tomaszowi zawdzięczamy pięć dowodów na istnienie Boga: dowód z ruchu, z przyczyny sprawczej, z konieczności, ze stopni doskonałości i z celowości. Była to poważna próba pogodzenia filozofii z teologią. Siłą rozumu doszedł do Boga. Głównym dziełem świętego Tomasza jest Suma teologiczna.
Kartezjusz to kolejny tytan myśli. Jego filozofia zwrócona ku rozumowi tam odnalazła cały świat. Wpierw zaprzeczył istnieniu wszystkiego - bo mogło to być li tylko złudzeniem. Metodycznie zwątpił we wszystko. Jedyne, czego był pewien to własne myślenie. I na tym zbudował swój cały system. Jego filozofia to wiedza pewna, rzetelna i ścisła jak matematyka. Świadomość własnego myślenia to nienaruszalny fundament całej wiedzy. Dzięki temu też uratował cały świat przed nieistnieniem, bo na tym swoim myśleniu odbudował cały ten gmach, w który wcześniej zwątpił. Nie przyjął go w sposób naturalny, lecz go wywnioskował. W związku z tym uważany jest za ojca racjonalizmu. Jemu również zawdzięczamy dwa terminy określające człowieka jako res cogitans (rzecz myśląca) i res extensa (rzecz rozciągła). Nietrudno się domyśleć, że rzecz myśląca jest tą istotną, właściwą, czysto ludzką. Natomiast rzecz rozciągła to tylko powłoka cielesna - miejsce dla res cogitans. Kartezjusz napisał między innymi Rozprawę o metodzie i Medytacje o pierwszej filozofii.
Pascal - filozof, który zajął się człowiekiem. Opisał dramat ludzkiego istnienia. Wielkość człowieka, godność, talenty, możliwości, zdolności, to jego sięganie do gwiazd. A z drugiej strony: nicość, nędza, przemijalność, egoizm, to przykucie do ciała i jego wymagań. Człowiek rozdarty pomiędzy tymi skrajnościami jest pełen lęku i tragizmu. Ma świadomość swej marności, ale i tak wyrywa się ku wielkości. Ratunek odnajduje w porządku serca - miłość jest wartością. Porządek rozumu zawiódł - człowiek się nie obronił. Konsekwencją tego jest zakład Pascala, czyli swoisty dowód na istnienie Boga. Lepiej jest uwierzyć, że Bóg istnieje, bo można dużo zyskać, a jeśli Go nie ma, to i tak nic się traci. Nie wierzyć nie warto, bo można dużo stracić, gdyby się okazało, że On istnieje. Pascal to przede wszystkim autor Myśli.
Locke to główny przedstawiciel empiryzmu, to znaczy nurtu filozoficznego, który za swoją podstawę uznaje doświadczenie. Człowiek w momencie urodzenia jest tabula rasa, czyli czystą kartą. Wszystko, co człowiek wie, umie, rozumie przychodzi z czasem w wyniku doświadczenia. Umysł ludzki zostaje napełniony wyobrażeniami, wiedzą i ideami. Dopiero wyposażony w taki fundament może budować dalej, dokonując refleksji i poszerzając swą wiedzę. W dziedzinie moralności poglądy Locke'a były konsekwencją empiryzmu. Nie ma wrodzonych zasad moralnych. Ich również człowiek doświadcza i się uczy. Kryterium staje się użyteczność, a nie jakaś ponadczasowa reguła. Dobre jest to, co sprawia przyjemność, złe zaś to, co sprawia przykrość. Locke to autor między innymi Rozważań dotyczących rozumu ludzkiego i Listu o tolerancji.
Leibniz to między innymi autor dwóch terminów: teodycea i monada. Teodycea to obrona Boga, usprawiedliwienie Go mimo zła istniejącego na świecie. W oparciu o rozumowe argumenty, Leibniz udowadnia wszechmoc Boga, jego wielkość i to, że stworzył najlepszy z możliwych światów. A zło jest swoistym efektem ubocznym dzieła stworzenia. Jako stworzone nie może być doskonałe. Niekiedy też bywa użyteczne, jak ból, który ostrzega albo kara dla poprawy. I jest także konsekwencją wyboru Stwórcy: albo człowiek niewolny i nieczyniący zła, albo wolny z możliwością błądzenia.
Natomiast monada to jego koncepcja budowy świata. Monady to podstawowe komórki, swoiste atomy, takie klocki Lego. Lecz różniące się od klocków tym, że same w sobie stanowią odrębne światy, choć tworzą jeden świat. Monady to ludzie, ale też siły i wartości. Choć nie mają okien i żyją tylko dla siebie, to są razem i tworzą harmonię tego świata. Jego główne dzieła to Teodycea właśnie i Monadologia.
O Berkeley'u była mowa przy okazji omawiania dziedzin filozofii, a konkretnie ontologii. Ten filozof narobił niemało zamieszania w dziedzinie ludzkiej myśli. Zakwestionował istnienie materii, a w konsekwencji całego świata. Twierdził, że istnienie polega na byciu postrzeganym. Przedmioty dlatego są, bo ktoś je widzi. To wbrew pozorom nie jest taka absurdalna teoria. Wystarczy przypomnieć tutaj film Matrix, który właściwie czerpał z pomysłu Berkeley'a. Jak subtelna jest granica między rzeczywistością a tym, co nierzeczywiste. Czy to, co widzę istnieje naprawdę? A może to tylko złudzenie? A może odwrotnie? Dlatego, że widzę, to istnieje... i jestem pewien, że istnieje? A co się dzieje, gdy nie patrzę? Znika cały świat? Berkeley na szczęście znalazł rozwiązanie i stworzył spójny system. Świat i wszystko istnieje, bo jest ktoś, kto zawsze patrzy i utrzymuje w istnieniu. Tym kimś jest Pan Bóg - Wieczny Obserwator. Główne dzieła Berkeley'a to: Traktat o zasadach poznania ludzkiego i Trzy dialogi między Hylasem i Filonousem.
O Kancie była już mowa, przy okazji opisywania dziedzin filozofii. Filozof ten miał wielki wpływ na antropologię, estetykę, etykę, teorię poznania. Świadczy to o rzeczywistej wielkości tego myśliciela, a także o tym, że jego system filozoficzny jest spójny, obejmuje całą filozofię i faktycznie stanowi przewrót kopernikański w dziedzinie ludzkiej myśli. Kant spojrzał na problemy filozoficzne z zupełnie innej perspektywy. Postawił pytania w innym miejscu i zupełnie o co innego. Jego poprzednicy opisywali człowieka, świat i Boga. Kant natomiast zadał pytanie o możliwości tego opisu. Jak to się dzieje, że człowiek widzi to, co widzi i opisuje tak, jak widzi. Kant przyjrzał się oku ludzkiemu, które patrzy na świat. Doszedł do wniosku, że sposób widzenia świata przez człowieka jest właściwy tylko człowiekowi, szczególnie sposób przestrzenno-czasowy. Filozofia Kanta to wielka pochwała rozumu ludzkiego. Nawet w dziedzinie etyki i estetyki winniśmy kierować się zasadami rozumowymi. Bycie dobrym to obowiązek myślącego człowieka, a piękno to harmonia, którą rozpoznaje ludzki rozum. Główne dzieła Kanta to jego trzy Krytyki: Krytyka czystego rozumu, Krytyka praktycznego rozumu i Krytyka władzy sądzenia.
Hegel to przykład filozofa, który próbował całą ludzką historię zamknąć właściwie w jednym określeniu: dialektyka. Polega ona na nieustannej walce i przemianie. To niekończąca się rewolucja. W pewnym, rzekomo stałym punkcie, zwanym tezą pojawia się już w tym samym momencie jego zaprzeczenie nazywane antytezą, które nie zgadza się na tę rzeczywistość. Obie fazy toczą walkę, w wyniku której powstaje jakaś synteza - na chwilę pozostaje nową tezą, by za moment doszło już do nowej walki. Ten sposób opisu jest odpowiedni właściwie dla każdej dziedziny życia. Taką walkę przeciwieństw toczy człowiek nieustannie. Poszukuje jakiejś trwałej zgody i pewności, ale to nie trwa zadowalająco długo. Życie to nieustanna przemiana. Według Hegla ku coraz lepszemu światu. Hegel stał się, chyba nie do końca słusznie, patronem wszystkich rewolucjonistów. Jego główne dzieła to Fenomenologia ducha i Encyklopedia nauk filozoficznych
Kierkegaard - filozof rozdarty między życiem a wiecznością, światem a Bogiem, miłością a rozpaczą. Filozof, jak sam to określił bojaźni i drżenia. Jak mało kto, był zatroskany losem chrześcijaństwa. Twierdził, że od kiedy chrześcijaństwo stało się instytucją, przestało być sobą - wspólnotą ludzi zapatrzonych w Chrystusa i żyjących według Jego wskazań. Chrystus to nie instytucja, to Bóg. Kierkegaard stał się też duchowym ojcem egzystencjalizmu. Głęboko zajrzał w ludzkie istnienie i je przeanalizował. Człowiek dla Kierkegaarda to nieustające pytanie o to kim sam jest. Człowiek to ciągłe stawanie się, zadanie bycia człowiekiem, wybieranie siebie jako własnego bycia. To nie jest stan raz na zawsze. Stąd bojaźń i drżenie niekiedy prowadzące do rozpaczy. Człowiek, który nie umie być człowiekiem. Jego myśl podjęli po około wieku: Jaspers, Sartre i Heidegger. Napisał takie, między innymi, dzieła: Albo-Albo, Bojaźń i drżenie, Choroba na śmierć.
Nietzsche to chyba najbardziej kontrowersyjny filozof w dziejach filozofii. Poglądy, które głosił odbiły się głośnym echem przez cały następny wiek. Z jednej strony wynosi człowieka na szczyty, każe mu stawać się nadczłowiekiem, kimś wyjątkowym. Z drugiej zaś strony gardzi tłumami, tymi masami, szczególnie ślepo zapatrzonymi w Chrystusa, który odebrał człowiekowi siłę i moc. Chrystusa, który ustami swych kapłanów (hipokrytów, którzy udają, że żyją tym, w co wierzą) mami rzekomym wiecznym zbawieniem na tamtym świecie, którego i tak nie ma, który nakazuje posłuszeństwo, uległość i słabość, który doprowadził człowieka do zniewieściałości, który litość uczynił cnotą. Takiego człowieka Nietzsche nie chce. Człowiek według Nietzschego to olbrzym, który wyzwolił się z wszelkich słabości, resentymentów i miłosierdzia. Olbrzym, który wzniósł się nad tę szarą masę, który panuje nad nią. Pełen siły, witalności i mocy, całkowicie wolny. Dzieła Nietzschego to między innymi: Narodziny tragedii, Ludzkie arcyludzkie, Wiedza radosna, Tako rzecze Zaratustra, Poza dobrem i złem, Wola mocy, Antychrześcijanin.
Husserl znalazł się w tym krótkim spisie największych filozofów ze względu na opracowanie metody filozofowania, która stała się odrębnym kierunkiem filozofii zwanym fenomenologią. Fenomen z greckiego to zjawisko. I Husserl apeluje o opisywanie tylko zjawisk, a nie w oparciu o naturalne nastawienie do świata dopisywanie tego, co się wydaje, co sądzimy, w co wierzymy. Husserl nazywa to wiarą w istnienie świata. O ile prostsze i mniej mylące jest opisywanie tylko tego, co się widzi i tylko w granicach w jakich się widzi. Zamiast domyślać się, interpretować, osądzać, być narażonym na pomyłkę, lepiej opisać tylko samo zjawisko, tak jak je się widzi. O ile mniej nieporozumień by mogło być. Husserl to autor między innymi: Badań logicznych, Idei czystej fenomenologii i fenomenologicznej filozofii, Wykładów z fenomenologii wewnętrznej świadomości czasu.
Jaspers to jeden z duchowych synów Kierkegaarda. Głównym problemem jego filozofii było własne bycie człowieka - jego egzystencja. To coś głęboko wewnętrznego, coś co tak naprawdę stanowi człowieka. Cała reszta to nieistotne, wymienne, zależne od warunków zewnętrznych, ulotne coś, co nie stanowi właściwej egzystencji człowieka. Jednakże istnieją i oczekują na człowieka swoiste bodźce z zewnątrz, które obnażają jego prawdziwą egzystencję. Jaspers nazywa te bodźce sytuacjami granicznymi. Graniczne, bo nietypowe i niepowtarzalne, do których nie sposób się przyzwyczaić. Dopiero w ich obecności człowiek zobaczy prawdziwego siebie. Te sytuacje to: śmierć, walka, cierpienie, wina. Na granicy pomiędzy zwyczajnym, codziennym i powszechnym a nieznanym, nieprzeżytym i tajemniczym jest prawdziwy człowiek, a także wtedy dzięki swoistym szyfrom (w zwyczajnych sytuacjach ukrytym), człowiek jest w stanie ogarnąć nieogarnione, dosięgnąć nieosiągalne. Jaspers to autor między innymi: Filozofii, O prawdzie.
Heidegger - filozof bycia. Kolejny duchowy syn Kierkegaarda. Egzystencjalista w pełnym tego słowa znaczeniu. Jego jedynym punktem zainteresowania było samo bycie. Jak się okazało to wcale niemało, gdyż zajęło mu to całe życie. Głównym pytaniem, jakie zadał, było: co to jest to bycie. Pozornie prosta sprawa. Przecież jesteśmy, mamy bycie. Kto jak kto, ale człowiek nie tylko jest, ale wie, że jest. Jednak, jak się okazuje z byciem jest wielki problem. Tak naprawdę brakuje słów, by je odpowiednio opisać. Można próbować swoistych metafor, porównań, które jakoś przybliżą to bycie. Heidegger mówi o prześwicie, rzuceniu w świat, trosce, byciu ku śmierci, trwodze, mowie jako domostwie bycia, człowieku jako pasterzu bycia i sumieniu. Podobnie jak u Jaspersa, bycie jest możliwe do uchwycenia niekiedy, czasami, w przebłysku, na granicy, w prześwicie. Heidegger w kontekście bycia ostrzegał również przed wszechwładzą techniki. Twierdził, że nawet ludzi traktujemy jak narzędzia, służące ku czemuś, a wtedy o byciu właściwym trudno mówić. Heidegger to głównie autor Bycia i czasu, ale także wielu innych artykułów i esejów.
Wittgenstein, to jak mówią niektórzy, właściwie dwaj filozofowie, dwie odrębne koncepcje. I co ciekawsze, autor dwóch książek. Co absolutnie nie umniejsza jego geniuszowi i wielkości jego filozofii. Jedną koncepcję opisał w Traktacie logiczno-filozoficznym, a drugą w Dociekaniach filozoficznych. "Pierwszy" Wittgenstein to filozofia analityczna. Rozłożył myślenie ludzkie na logikę i mistykę. Mistykę odłożył jako nieopisywalną, o której należy po prostu milczeć. Są rzeczy o których nie można mówić: Ja, Bóg, sens świata. Natomiast logika to przede wszystkim analiza języka, który tak naprawdę opisując tworzy świat. Przedmioty tworzą substancję świata, a język precyzyjnie to nazywa.
"Drugi" Wittgenstein to filozofia języka potocznego. Tutaj natomiast język jest jak obłok mgły. Nie ma możliwości precyzji, jasnego widzenia i prostego odwzorowania. Pojęcia są rozmyte, niedokładne i ogólne. Wittgenstein mówi o grach językowych. Mówienie to pewna działalność, sposób życia dyktowany jakimiś regułami - nie do końca precyzyjnymi i jasnymi. Pewna wspólna umowa i zasada zaufania. Poszukiwanie podobieństw i pokrewieństw. Język to z jednej strony przydatne narzędzie, ale z racji tych zmiennych gier, to również pułapka, ślepa uliczka, bo nigdy nie wiem w jaką grę gra ten drugi. Ratunkiem może być tutaj filozofia, która uratuje intelekt nabijający sobie guzy o granice języka.
Jeszcze jeden duchowy syn Kierkegaarda. Egzystencjalista zajęty byciem. To bycie to przede wszystkim człowiek, zanurzony w teraźniejszości, który nieustannie wykracza ponad siebie. Wolność jest dobrym tworzywem bytu człowieka, ale to pułapka, bo nic innego robić nie może - skazany na wolność. Koncepcja Sartre'a jest dość pesymistyczna. To jest egzystencjalizm odarty z nadziei. Człowiek jest samotny. Inni go tylko obserwują, podglądają. Człowiek wydany jest na sąd innego, staje się rzeczą. Sartre oprócz dzieł filozoficznych pisał też dramaty i powieści. W nich również zawarł swoje przemyślenia na temat egzystencjalizmu. Jego twórczość została doceniona - przyznano mu nagrodę Nobla - jednak jej nie przyjął. Główne dzieło filozoficzne Sartre'a to Byt i nicość.